Instagram w końcu mnie dopadł – oto czego nauczyłam się przez tydzień na Athletic Greens

Mój dziadek zawsze mówił kilka słów, które kierowały i prześladowały mnie przez całe życie: “Musisz spróbować czegoś 12 razy, zanim będziesz mieć pewność, że ci się nie spodoba”. Chociaż dokładne liczby różnią się, istnieje pewna nauka na poparcie tego przysłowia. Spodziewałem się, że będzie to dotyczyło owoców morza, wina i wszystkiego innego, co uważa się za nabyte smaki. Ale z zaskoczeniem odkryłem, że opisuje ono również mój eksperyment z suplementem diety: AG1, przez Athletic Greens.

Choć nie należę do osób, które padają ofiarą influencer marketingu, muszę przyznać, że współpraca Athletic Greens z moimi ulubionymi osobistościami z mediów społecznościowych zadziałała jak strategiczna magia. Jeśli oni byli zaczepieni, musiałbym sobie wyobrazić, że ja też mogę skorzystać z rzeczy.

Tak więc, z jednym zbyt wielu estetycznych Reels ładnych ludzi przygotowujących zielone rzeczy, kilka pięciogwiazdkowych zaleceń od przyjaciół, a kod promocyjny podcastu, Athletic Greens złamał mnie. Ja również byłem ciekawy, czy ta pozornie cudowna, poparta nauką mieszanka 75 witamin i minerałów może zrobić mojemu umysłowi i ciału trochę tak potrzebnego dobra.

Złożyłem zamówienie i wszedłem do środka, przygotowany na to, że będę zaskoczony – lub potencjalnie rozczarowany. To jest moja szczera recenzja.

Czym jest Athletic Greens?

Aby rozpocząć, przełammy historię Athletic Greens. Założona w 2010 roku, Athletic Greens jest najbardziej znana ze swojego flagowego produktu, AG1. Proszek z zieleniny łączy w sobie witaminy, minerały i składniki odżywcze zaprojektowane w celu promowania zdrowia jelit, wspierania odporności, zwiększania energii i pomagania w szybszym powrocie do zdrowia po treningu i aktywności fizycznej.

Według prezesa Chrisa Ashendena, marka skupia się na “fundamentalnym odżywianiu”. Zakładam, że mówi to o roli produktu w uzupełnianiu zdrowego stylu życia, pomagając wypełnić potrzeby żywieniowe, których nasza codzienna dieta może nie zaspokajać.

Anegdotycznie, zacząłem zwracać uwagę na markę kilka lat wstecz, kiedy wydawało się, że każda strona zdrowia i wellness influencer brał AG1 codziennie. Mogę wskazać dokładny moment, w którym moje zainteresowanie zostało w pełni pobudzone i dałem marce follow na mediach społecznościowych. Byłem głęboko w jednym z moich ulubionych podcastów, The Blonde Files, kiedy gospodarz Arielle Lorre (któremu mogę podziękować za mój kod promocyjny) nazwał AG1 jednym z jej “wellness non-negotiables”. I choć czułam siłę wpływu w grze, trzymałam się wspomnienia tej minutowej reklamy. Jeśli wszystko, co musiałam zrobić, to kupić, wymieszać i wypić płynny proszek, aby uzyskać godną pozazdroszczenia energię, to może byłam naiwna, ale chciałam w to wejść.

Jak AG1 różni się od innych zielonych proszków?

Podczas gdy ja odnoszę się do suplementu jako proszek zieleni w całym tym artykule, Athletic Greens jest nieugięty o byciu czymś więcej niż tylko substytutem dla twoich ciemnych zielonych liści. Zalecana dzienna porcja – jedna miarka – dostarcza:

  • witamin i minerałów, które wspierają zdrowie immunologiczne i wzmacniają Twój układ nerwowy
  • prebiotyków i probiotyków, które wspomagają trawienie
  • fitoskładniki pochodzące z superżywności, które wspierają mikrobiom
  • grzyby wspomagające odporność
  • zioła adaptogenne i antyoksydanty, które łagodzą stres i zapewniają wsparcie metaboliczne i energetyczne.

Mój rytuał z AG1

AG1 jest drogie. Zakupiłem pojedynczą, 30-dniową subskrypcję za 79 dolarów. Wraz z zamówieniem otrzymujesz miesięczny zapas AG1, słoik do przechowywania i shaker oraz pięć “darmowych” opakowań podróżnych. Na tChociaż może się wydawać, że to niewiele, musiałem zacisnąć zęby w tym rozkwicie darmowej wysyłki. Na szczęście można anulować subskrypcję w dowolnym momencie, więc zobowiązanie było stosunkowo minimalne.

Postanowiłem sprawdzić, jak AG1 poradzi sobie z moją już ustaloną rutyną wellness. Oznaczało to pracę na tym samym harmonogramie, co zawsze, dążąc do tej samej ilości snu i nie dokonując żadnych większych zmian w mojej diecie. Podczas gdy mój tydzień z AG1 nie był w żadnym wypadku głęboko naukowym badaniem, chciałem wiedzieć czy będę czuł się inaczej po prostu dodając suplement do moich codziennych nawyków.

Dzień 1

Zgodnie z sugestią, AG1 był pierwszą rzeczą, którą spożyłem rano. Przed moją kawą i tostem z awokado, zmieszałem miarkę AG1 z ośmioma uncjami wody. Do mojej paczki dołączona była markowa butelka z wodą o szerokich ustach, zaprojektowana wyłącznie do przyjmowania zieleniny w formie płynnej. Po zabezpieczeniu i wstrząśnięciu butelki, odkręciłem pokrywkę, aby odkryć spieniony, zielony napój.

Niechętnie, ale zaciekawiony smakiem wanilii, o którym mówią recenzje, wziąłem łyk. Moja pierwsza myśl? Nie ma mowy, żebym to skończył. IMO, smak był zdecydowanie zbyt słodki. Choć miał lekko owocowy, tropikalny posmak, dominujący smak był jednoznacznie sztuczny i, szczerze mówiąc, przyprawił mnie o ból głowy. W sumie zajęło mi to około dwóch godzin (małe łyki, ludzie).

Kontynuowałem mój trening zgodnie z planem. Ponieważ był to mój pierwszy dzień, nie zauważyłem żadnej zmiany w mojej energii lub jak czułem się ogólnie. Moim głównym wnioskiem z rozpoczęcia eksperymentu było: Jak, do cholery, mam zamiar przejść przez ten tydzień?

Dzień 2

Obudziłem się z większą determinacją, by odkryć smak AG1, który wszyscy zachwalają. Przyjąwszy inne podejście, wstrząsnąłem moją gałką z wodą i lodem. Ten spadek temperatury zrobił znaczącą różnicę. Kiedy wypiłem AG1 tym razem, miał on wyraźniejszy, bardziej wyrazisty smak i odczucie w ustach. Było mniej muliste niż dzień wcześniej. (Chociaż, przysięgam, potrząsałam nim tak mocno, jak tylko mogłam).

Czując się jak dziewczynka z dobrego domu, położyłam AG1 obok laptopa i zaczęłam przeglądać skrzynkę odbiorczą. Chociaż efekt placebo był oczywiście w grze, coś w posiadaniu tej zielonej butelki obok mnie sprawiło, że czułam się trochę bardziej produktywna. Są gorsze rzeczy.

Dzień 3

W końcówce mojego dzisiejszego okresu, obudziłam się i zauważyłam, że moja skóra jest znacznie jaśniejsza niż dzień wcześniej. Była jaśniejsza niż zwykle w tym momencie mojego cyklu. Poszłam do kuchni, wstrząsnęłam moim AG1 i stwierdziłam, że już zaczynam przyzwyczajać się do jego smaku. Moje pierwsze wrażenie było takie, że mam do czynienia z nieco rzadszym zielonym sokiem. Czułem, że smak został zaprojektowany tak, aby zamaskować coś szczególnie niesmacznego. Jednak z czasem się do niego przekonałem. W tym momencie mogłem go nawet polubić.

Tego ranka napisałem SMS do kilku przyjaciół, którzy próbowali Athletic Greens. Potwierdzili oni, że do smaku trzeba się trochę przyzwyczaić. Dla większości, zaczęli oczekiwać na swoją dzienną dawkę AG1 pomiędzy trzecim a siódmym dniem – rekompensata dla mnie za bycie na początku.

Dzień 4

Instagram Athletic Greens jest pełen pomysłów na spożycie ich produktu poza starym standby H20. Więc, spróbowałem ich ostatecznego letniego smoothie bowl przepis, aby wymieszać rzeczy w połowie mojej próby. I found, że wcześniej obrażający smak został całkowicie zamaskowany przez dodanie masła migdałowego, banana, jabłka, daktyli i mleka owsianego. Mogę sobie wyobrazić, że stanie się to ulubionym śniadaniem. I chociaż entuzjaści równoważenia poziomu cukru we krwi mogą protestować przeciwko przeciążeniu glukozą w tym smoothie, połączenie owoców ze zdrowymi tłuszczami zawartymi w maśle migdałowym jest solidnym sposobem na złagodzenie tego skoku.

To był pierwszy dzień, kiedy zauważyłem subtelną zmianę fizjologiczną. Miałam więcej energii podczas popołudniowego treningu barre i – dzień piąty spoiler – nie byłam w ogóle obolała, kiedy obudziłam się następnego dnia.

Dzień 5

Pobudka tego ranka była jedną z najlepszych, jakie mogę wymienić w najnowszej historii. Z niewielkim wysiłkiem wstałem natychmiast na mój alarm o 6:30 i od razu przystąpiłem do kilku porannych ćwiczeń i krótkiej medytacji. Podczas gdy uważałbym się za osobę poranną, ten poziom czujności był poza normą. Mentalnie, czułem się ostry, wyrównany i zmotywowany do przejścia do mojej listy rzeczy do zrobienia.

Zrobiłem to samo smoothie z AG1, co dzień wcześniej i odkryłem dodatkowy przypływ energii po zakończeniu mojej szklanki. Udało mi się przebrnąć przez moje poranne zadania, pozostając skupionym i skoncentrowanym. Dzięki, AG1.

Dzień 6

Podczas gdy moja pobudka nie była tak cudowna jak wczoraj, spałem spokojnie i obudziłem się wypoczęty. Mając ochotę na moje zwykłe pikantne śniadanie (kromka tostu z awokado z jajkiem sadzonym), wybrałem AG1 i wodę z lodem. Co ciekawe, dopiero dzisiaj zauważyłem, że moje pragnienie wypicia drugiej porannej kawy całkowicie zniknęło. Zamiast tego, moja pojedyncza filiżanka wystarczyła zarówno pod względem poziomu energii, jak i uczucia sytości po śniadaniu.

Często padam ofiarą strasznego kryzysu o 15:00, ale dzisiaj udało mi się wykonać wszystkie zadania na koniec dnia, a nawet odbyć 45-minutowy trening. Stwierdzenie, że mój poziom energii był stały przez cały dzień, byłoby niedopowiedzeniem. Nie jestem ewangelistą wellness (medytacja na bok), ale kiedy coś rozwiązuje mój spadek energii, muszę to wykrzyczeć z dachu. Zauważyłem łatwy wind-down po kolacji i byłem w stanie zasnąć szybko i solidnie. To dużo jak na kogoś, kto boryka się z okazjonalną bezsennością.

Dzień 7

Zaczęłam tę podróż niepewna, czy uda mi się dotrzeć do tego punktu. Z perspektywy czasu widać jednak, że już trzeciego dnia wszystko zmieniło się na lepsze. Mój codzienny rytm oczekiwał AG1 przed wszystkim innym i muszę przyznać, że jest coś pocieszającego i rytualnego w piciu go z samego rana.

Chociaż powiedziałem, że nie wprowadzę żadnych znaczących zmian do mojej diety, zauważyłem, że suplement w naturalny sposób zainspirował mnie do dokonywania wyborów bogatych w składniki odżywcze. Utrzymywałem stały wzorzec zieleni w ciągu dnia: pełna białka sałatka na lunch, zielone smoothie na przekąskę i wysoki stos pieczonych brokułów jako dodatek do wieczornego posiłku. Coś w robieniu dobrych rzeczy dla mojego ciała rano zainspirowało mnie do utrzymania tego tempa przez cały dzień. Czy AG1 może zainspirować zmianę sposobu myślenia? Korelacja prawdopodobnie nie jest wystarczająco silna, aby nazwać ją faktem, ale po tygodniu na zielonym proszku, mogę potwierdzić z pewnością: Wyniki, które widziałem w tym tygodniu, były wystarczające, aby utrzymać mnie w ruchu.

Wniosek z tego, że

Wciąż pozostało mi około 20 porcji w mojej pierwszej dostawie AG1, i będę ją widział do końca. Trzeba przyznać, że tydzień to za mało czasu, aby odczuć długotrwałe korzyści. O

f Oczywiście, punkt cenowy oznacza stromą barierę wejścia, a jak wielu dietetyków potwierdzi, nie potrzebujesz fantazyjnego suplementu, aby spełnić swoje dzienne zapotrzebowanie na witaminy i minerały. Ale z pozytywnych wyników, które doświadczyłem, mogę potwierdzić, że jest wart szumu.

Ostatecznie, jest to wygodny produkt, który zagrał w moim mózgu pozytywne ośrodki nagrody – i to nie jest zła rzecz! Rutyna przygotowywania AG1 każdego ranka przed śniadaniem (lub jako część mojego porannego posiłku) sygnalizowała, że robię coś dobrego dla mojego ciała. Pomogło to w stworzeniu podstaw do kontynuowania tych nawyków przez cały dzień. Zmieniona perspektywa i

więcej energii? To jest to, co lubimy nazywać zwycięstwem.

Jak odtworzyć popularny koktajl Hailey Bieber w budżecie?