14 Kobiet Dzieli Się Tym, Jak Aborcja Uratowała Im Życie

Minęły prawie dwa miesiące od decyzji Sądu Najwyższego o likwidacji Roe v. Wade. Ale już teraz skutki i konsekwencje zniesienia Federalnej ochrony aborcji i przeniesienia jej do stanów są odczuwalne w całym kraju. Podczas gdy przerażające historie o zabronionych aborcjach i ciąż pozamacicznych zamieniających się w nagłe wypadki medyczne dopiero się zaczynają, widzieliśmy również iskierki nadziei z historiami obywateli mobilizujących się w stanach takich jak wyborcy w Kansas odrzucający poprawkę, która dodałaby zakaz aborcji do ich stanowej konstytucji oraz w Michigan, gdzie zwolennicy biją rekordy petycji, aby uzyskać ochronę aborcji w głosowaniu w listopadzie.

Historie mają moc. Personalizują i kontekstualizują złożone problemy. Mogą otworzyć oczy, zbudować empatię i zachować osąd. Więc kiedy co czwarta kobieta miała doświadczenie z aborcją, nic dziwnego, że istnieje wiele historii. Wielu z naszych odważnych czytelników zgodziło się podzielić z nami i z wami swoimi doświadczeniami z aborcją. Historie są głęboko osobiste-i pokazują, jak aborcja jest opieką zdrowotną.

Dziękujemy za zaufanie do Everygirl Media Group za podzielenie się z nami swoimi historiami.

 

Aborcja uratowała mi życie po ciąży pozamacicznej.

W sierpniu 2021 roku miałam ciążę pozamaciczną. W dniu, w którym potwierdzono to za pomocą USG w gabinecie ginekologa, poinformowano mnie, że pękło i tego dnia potrzebuję operacji. W szpitalu potwierdzono, że pęknięcie rozerwało mi jajowód. Musiałem go natychmiast usunąć, żeby przeżyć. Operacja polegała na usunięciu ektopii, wymagała też usunięcia jajowodu. Jestem bardziej narażona na kolejną ciążę pozamaciczną w przyszłości. Przerażające jest myślenie o tym, co zrobię i co zrobią moi lekarze, jeśli znowu mi się to przytrafi.

 

Bez D & C, mogłam dostać infekcji lub gorzej po tym, jak serce mojego płodu przestało bić.

W wieku 29 lat zaszłam w ciążę z moim pierwszym dzieckiem. W ósmym tygodniu lekarze zauważyli, że płód nie rośnie prawidłowo. W ciągu dwóch dni serce przestało bić. Musiałam zrobić D & C, żeby usunąć martwy płód z mojego ciała. Z tymi nowymi prawami, musiałbym czekać, aż moje ciało pozbył się płodu (jeśli to zrobił) na własną rękę, potencjalnie powodując szkody i infekcję. Kobiety powinny mieć wybór i autonomię nad swoim ciałem. Jestem bardzo wdzięczny, że miałem wybór w mojej własnej opiece medycznej.

 

 

Nie byłam gotowa na kolejne dziecko i podjęłam trudną decyzję o aborcji.

Miałam 20 lat i miałam już dwójkę dzieci-7 lat i 18 miesięcy. Mój mąż i ja byliśmy biedni i staraliśmy się nakarmić i ubrać dwójkę dzieci, które już mieliśmy. Życie nie szło dobrze. Byłam przygnębiona, nasz związek był napięty, i zawsze byliśmy zestresowani pieniędzmi i tym, jak będziemy płacić czynsz. Potem znów się dowiedziałam, że jestem w ciąży. W tamtym czasie nie było mowy, żebym mogła sprowadzić na świat kolejne dziecko. Nie mieliśmy rodzin ani przyjaciół, którzy mogliby nam pomóc w wychowaniu kolejnego dziecka, i nie było sposobu, żebym mogła przeprowadzić tę ciążę do terminu i przejść przez proces adopcji. Dla mnie osobiście, to byłoby zbyt traumatyczne dla mnie i mojego męża, więc zrobiłem niezwykle trudnewybór aborcji.

Musiałem zapłacić $360, a samo wymyślanie pieniędzy na zapłatę było trudne. Myślę, że musieliśmy wziąć pożyczkę i zjeść ramen, żeby przetrwać. Pójście do kliniki nie było łatwe. Zawstydziły mnie kobiety i mężczyźni trzymający znaki, mówiące, że pójdę do piekła za zamordowanie dziecka.

Chciałbym również dodać, że mój mąż przeszedł wazektomię po urodzeniu trzeciego dziecka. Chciał uczestniczyć w jego odpowiedzialności reprodukcyjnej w naszym związku.

 

Aborcja była moją jedyną opcją podczas leczenia niepłodności.

Miałam dwie aborcje i obie były wynikiem leczenia niepłodności. Mój mąż i ja zrobiliśmy in vitro i udało się stworzyć embriony. Przeszedłem embrion i wszystko wyglądało dobrze! Poszłam na 6-tygodniowe USG, a lekarz poinformował mnie, że mam uszkodzoną komórkę jajową (co oznacza, że jest worek), ale w środku nie ma dziecka. Musiałam poddać się aborcji medycznej, żeby pozbyć się zniszczonej komórki jajowej.

Miałam kolejną aborcję, kiedy miałam kolejny transfer zarodka. Wyniki badań krwi wykazały, że miałam ciążę pozamaciczną, a zarodek przedostał się do jajowodu. Tego dnia miałem dostać się na lot służbowy i poinformowano mnie, że jeśli mój jajowód pęknie w powietrzu, mogę umrzeć, jeśli nie będę mógł uzyskać pomocy medycznej.

 

 

Moje dziecko nie przeżyłoby, a bez aborcji ja też nie.

Byłam w ciąży z moim pierwszym dzieckiem (w wieku 36 lat) i rozwinęła ciężką stan przedrzucawkowy w 20 tygodniu. Nasz pierwszy test genetyczny był niejednoznaczny, a lekarz powiedział, że może mieć trisomię. Zrobiliśmy kolejny test genetyczny i wszystko wróciło do normy. Na moim skanie anatomii w 18 tygodniu, dziecko mierzyło małe-tak bardzo, że mieliśmy amniopunkcję wykonaną dla dodatkowych badań genetycznych, ponieważ drugi wrócił do normy. Zostało to zrobione w 19 tygodniu. Niecały tydzień później wylądowałem w szpitalu i zdiagnozowano u mnie stan przedrzucawkowy. Powiedzieli, że jedynym sposobem na przetrwanie jest wyciągnięcie dziecka. Ponieważ dziecko było małe, a ja miałam tylko 20 tygodni, nie było sposobu, aby dziecko przeżyło, więc mnie nakłonili. Podpisałam papiery na aborcję. Chwilę później odeszły mi wody i zdecydowałam się na poród martwego dziecka, żebym mogła zobaczyć mojego synka.

 

Wybieram dziecko w odpowiednim dla mnie czasie.

Zaszłam w ciążę w wieku około 25 lat z przypadkowego i regularnego podrywu i w czasie, gdy byłam przygnębiona i nie miałam jasnej wizji mojej przyszłości. Chodziłam tam i z powrotem, Czy zatrzymam dziecko i będę samotnym rodzicem. Poszedłem na wizytę prenatalną, ale ostatecznie zdecydowałem, że to nie jest odpowiedni czas i okoliczności dla mnie. Dostałam tabletki aborcyjne od miejscowego planned parenthood, a sama aborcja była bardzo łatwa i prawie bezbolesna—po prostu spokojna noc w domu na kanapie. Proces podejmowania decyzji był dla mnie najtrudniejszy. To doświadczenie dało mi dużo jasności, czy chcę mieć dzieci w przyszłości (tak), gdzie chcę być w życiu (w moim rodzinnym mieście w innym stanie, w pobliżu rodziny) i okoliczności mojej potencjalnej przyszłej ciąży (z partnerem, którego kocham). Teraz, pięć lat później, jestem w kochającym związku i planuję zacząć próbować zajść w ciążę w tym roku.

<p> 

 

Zajęło mi kilka ratujących życie D & C mieć dwoje dzieci mój mąż i ja zawsze chciałem.

Mój mąż i ja zawsze wiedzieliśmy, że chcemy mieć rodzinę. W drugą rocznicę ślubu po raz pierwszy dowiedzieliśmy się, że jesteśmy w ciąży. Na drugim USG, dziecko mierzyło z tyłu z powolnym biciem serca. Tydzień po tygodniu przez miesiąc wracaliśmy tylko po to, aby zobaczyć minimalny wzrost i spowolnienie bicia serca. Po 11 tygodniach bicia serca było niewiele lub nie było bicia serca i dostałam misoprostol. Widziałam, jak moje dziecko wychodzi z mojego ciała na podłogę w łazience w Wigilię. Byłem emocjonalnie i fizycznie zniszczony. Osiem miesięcy później byłem na ostrym dyżurze w środku nocy z silnym krwawieniem. To były moje 27 urodziny. Traciłam kolejne dziecko. Natychmiast zaplanowano D&C, aby usunąć “zatrzymane produkty poczęcia” i zatrzymać krwawienie. Odkryłam, że mój mąż jest nosicielem choroby genetycznej, która powoduje poronienie. Miałem dodatkowe cztery poronienia i trzy kolejne D & C. Ukończyłem trzy rundy in vitro i pięć transferów zarodków, aby urodzić moich dwóch synów. Aborcja to nie tylko wybór, ratuje życie i zachowuje płodność. Każde z moich dzieci było poszukiwane i kochane, ale ” były niezgodne z życiem.”Nie powinienem tracić swojego dla dziecka, które nie przeżyje.

 

Nie mogłam urodzić dziecka, którego chciałam z powodu mojej diagnozy raka.

Wczesną jesienią zeszłego roku zaskoczyła mnie diagnoza raka piersi. Miałem 32 lata i nie miałem w rodzinie żadnego raka. Jednym z pierwszych pytań, które zadał mi onkolog, było: “Czy myślałeś o założeniu rodziny?”Schemat chemioterapii, na który bym został nałożony, silnie wpłynąłby na moją zdolność do poczęcia dzieci, więc musiałem dokonać wyboru w tym momencie. Onkolog powiedział mi również, że nie mogę już stosować antykoncepcji hormonalnej jako metody antykoncepcji, ani nie byłoby wskazane zajście w ciążę podczas chemioterapii. Jeśli mój mąż i ja chcielibyśmy uprawiać seks, moglibyśmy użyć prezerwatyw, ale poza wazektomią i abstynencją, nie było innych opcji. Przed każdą rundą chemioterapii musiałam wykonać rutynowe badania krwi, a także wykonać test ciążowy. Tuż przed moją drugą rundą test ciążowy wyszedł pozytywny. Byłam w ciąży i zdruzgotana. Zdruzgotana, bo wiedziałam, że nie mogę urodzić tego dziecka i kontynuować leczenia, zdruzgotana, bo wiedziałam, że bez tego leczenia mój szybko rozwijający się rak prawdopodobnie będzie miał czas na przerzuty, zanim będę mogła urodzić to dziecko, i zdruzgotana, ponieważ przed moją diagnozą, mój mąż i ja podjęliśmy decyzję, że chcemy założyć rodzinę po kilku latach małżeństwa, a to dziecko byłoby tak mile widziane i tak kochane.

 

Posiadanie dziecka mogło postawić mnie w niebezpiecznej sytuacji.

Kiedy miałam 16 lat, dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nie mam szalonej historii—po prostu nie byłam gotowa na bycie mamą w tak młodym wieku. Byłam w bardzo niezdrowym związku z manipulantką i podjęłam bardzo trudną decyzję o aborcji. Poza tym, że jestem młody, martwiłem się o bycie przywiązanym do mojego byłego (osoby bardzo dysfunkcyjnej) przez resztę mojego życia i jak to wpłynie na dziecko. Dorastałem w bardzo konserwatywnym domu i byłem przerażony, że posiadanie dziecka będzie rozwal moją rodzinę. Oczywiście, ciężko byłoby ukończyć szkołę średnią, a co dopiero pójść na studia.

 

 

Po napaści, Plan B nie powiódł się.

Podczas mojego ostatniego roku studiów, wyszliśmy świętować moje urodziny, i wyraźnie świętowaliśmy zbyt ciężko, ponieważ musiałem być odprowadzony do domu przez męskiego ” przyjaciela.”Ten” przyjaciel ” skończył na nocowaniu i uprawianiu ze mną seksu bez mojej wiedzy i zgody. Następnego ranka powiedział mi, co się stało, i byłem chory na żołądek. Jak mogłem na to pozwolić? Wstydziłem się i czułem ogromną winę. Zdecydowałam się na pigułkę następnego dnia, ale niestety, to nie wystarczyło. Dowiedziałam się, że jestem w ciąży i myślałam, że moje życie się skończyło. Na szczęście mieszkam w IL i udało mi się uzyskać aborcję w mojej szkole. Chociaż był to niezwykle trudny proces i decyzja, wiedziałam w głębi serca, że jest to właściwa decyzja dla mnie i mojego życia. Byłam szczęśliwym małżeństwem i miałam własne piękne dzieci.

 

Nigdy nie chcieliśmy mieć dzieci i zdecydowaliśmy się nie mieć dziecka. 

Mój chłopak (obecnie mąż) i ja doświadczyliśmy awarii prezerwatyw podczas przechodzenia od hormonalnej kontroli urodzeń (z powodu bieżących problemów fizycznych, w tym nadmiernego krwawienia, powikłań spiralnych, podwyższonego ryzyka genetycznego raka piersi, mojego wieku itp.) i zaszłam w ciążę. Miałem 37 lat, dobrze wykształcony, w niesamowicie stabilnym i zdrowym związku, odnoszący sukcesy zawodowe, stabilny finansowo itp. Byliśmy plakatowymi dziećmi dla pary, która powinna się rozmnażać. Ale nigdy nie chciałam mieć dzieci. W naszych umysłach nie było wątpliwości, że dokonamy aborcji.

Fizycznie było to uciążliwe i bolesne. Właściwie zemdlałem z powodu utraty krwi w ciągu 72 godzin, które nastąpiły po drugiej tabletce, powodując, że moje ciało fizycznie przeszło przez płód. Dwa tygodnie później doświadczyłem opóźnionych powikłań nadmiernego, niepowstrzymanego krwawienia, które wysłało mnie na ostry dyżur z powodu utraty krwi i omdlenia. Pomimo moich komplikacji, nadal wybierałabym aborcję w 100% przypadków. Nigdy tego nie żałowałem, nie czułem wyrzutów sumienia ani smutku.

 

 

Moje jedyne opcje to D&E lub poronienie bardzo pożądanej ciąży-wybrałam aborcję.

Bardzo pożądana druga ciąża, była zdeterminowana, by nie była żywotna. Na pierwszym USG nie było bicia serca, ale musieliśmy wytrzymać trzy kolejne ultradźwięki, ponieważ pomiary były trochę off i dostawcy nie byli pewni, czy wszystko może się zmienić w oparciu o wzrost zarodka. Rosnąca nadzieja, niepokój i miażdżące rozczarowanie każdego z nich były co najmniej opodatkowane. Mój mąż i ja podjęliśmy trudny wybór, aby poddać się procedurze D & E zamiast czekać, aż moje ciało Poroni ciążę samodzielnie, co myśleliśmy, że będzie miało większy wpływ na moje zdrowie fizyczne i psychiczne, a także opóźni nas od ponownych prób (i biorąc pod uwagę mój zaawansowany wiek matki—czas jest istotnym czynnikiem w naszym planowaniu rodziny). Zacząłem już pokazywać, ponieważ był to początek mojego trzeciego miesiąca, kiedy otrzymaliśmy zgodę na procedurę. Nadal opłakuję stratę dziecka, którego nigdy się nie dowiemy, ale jestem na tyle szczęśliwy, że mogę powiedzieć, że jesteśmy parą. o krótkich tygodniach od przyjęcia kolejnego dziecka do naszej rodziny i jesteśmy tak wdzięczni, że mieliśmy wybory, które pozwoliły nam mieć rodzinę, o której zawsze marzyliśmy. Każda osoba zasługuje na autonomię nad własnym ciałem-niezależnie od okoliczności. Dziękuję za zrobienie swojej części, aby zakończyć stygmatyzację i rzucić światło na znaczenie wyboru.

 

Przeszłam dwie aborcje z dwóch różnych powodów.

Kiedy miałam 26 lat, byłam w bardzo toksycznym związku. Był alkoholikiem, a kiedy coś wywołało jego gniew podczas picia, był co najmniej zdenerwowany. Jak zwykle, pokłóciliśmy się pewnego wieczoru i zdecydowałem, że muszę to zakończyć na dobre. Powiedziałem mu, że skończyłem. Około tydzień później poczułem wszystkie objawy ZUM i poszedłem do lekarza po antybiotyki. Powiedziała mi: “masz bardzo słabą pozytywną linię na tym teście ciążowym.”Zdecydowałem się przerwać. Nie było mowy, żebym mogła żyć z przywiązaniem do niego na zawsze z dzieckiem. To było niezwykle trudne, ale musiałem dla własnego życia.

Przewińmy do dwóch lat temu, teraz jestem szczęśliwie żonaty. Test był pozytywny, a ja byłem przeszczęśliwy! Poszedłem na badanie USG i powiedziano mi, że to ektopowe, i musiałem jak najszybciej udać się na ostry dyżur, aby mieć operację, ponieważ nie było czasu na inną opcję. Czekałem całą noc w łóżku na ostrym dyżurze, a potem wszedłem, aby usunąć moje nienarodzone dziecko, ponieważ moje życie było zagrożone. Skończyło się na wyjęciu jajowodu i teraz szczerze boję się spróbować ponownie, ponieważ jestem w grupie wysokiego ryzyka kolejnej ciąży pozamacicznej.

 

Moje dziecko nie przeżyłoby, a ciąża mogła doprowadzić do raka.

Mój mąż i ja byliśmy razem przez 10 lat w tym czasie, i staraliśmy się zajść w ciążę przez około rok. Zaczęliśmy badać możliwości płodności, kiedy dowiedzieliśmy się, że w końcu jesteśmy w ciąży! Byliśmy zachwyceni! Kilka tygodni później miałem krwawienie i USG wykazało brak bicia serca w 10 tygodniu. Byliśmy zdruzgotani. Pamiętam, że czułem się zdrętwiały, gdy czekaliśmy w gabinecie lekarskim, aby porozmawiać z lekarzem o kolejnych krokach. Kiedy lekarz przyszedł, powiedziała, że ciąża nie jest żywotna i to była ciąża trzonowa. Nigdy nie słyszałem o ciąży trzonowej i po dowiedzeniu się wszystkiego o niej, komplikacje są różne, ale dla wielu kończą się chemioterapią. Krótka wersja tego spotkania z lekarzem jest taka, że potrzebowałabym aborcji, ponieważ moje ciało nigdy nie uznałoby, że to nie była samodzielna ciąża. Im dłużej czekaliśmy, tym bardziej byłem zagrożony zachorowaniem na raka i jego rozprzestrzenianiem się. Zaplanowaliśmy D & C na dwa dni później. To był jeden z najbardziej bolesnych momentów w całym moim życiu i jestem niezmiernie wdzięczny za wspaniałych lekarzy i pielęgniarki, którzy działali szybko, aby nie narażać już mojego życia. Ze względu na dostęp do aborcji, mój mąż i ja mogliśmy powitać zdrowego chłopca, teraz 3-letniego, w naszej rodzinie!